poniedziałek, 2 czerwca 2014

Oki Doki od Pinty, czyli kraft w trosce o nasze tyłki

Oki Doki
Piwo w stylu lager, dolnej fermentacji, pasteryzowane.
Producent: Browar Pinta (Browar na Jurze)
Ekstrakt 11,5°, alkohol 4,3% obj. 39 IBU
Cena: 6,40 zł (piwosz-sklep.pl)
Skład: woda, słody Weyermann®: pilzneński, pale ale, pszeniczny jasny, Carapils®, Caramunich®; chmiele (NZ): Pacific Jade, Pacific Gem, Green Bullet, Waimea, Motueka; drożdże Saflager W 34/70.

Dawno nic nowego z Pinty (nie licząc urodzinowego B-Day'a) nie wrzucaliśmy. Das IPA była sporym zawodem, a Żyta i Grodzisze jakoś przeszły obok bloga (chociaż to ostatnimi czasy najczęściej pite przez nas Pinty). Czas nadrobić zaległości, a i okazja wydawała się idealna.

Wyścig zbrojeń na najwięcej ekstraktu i chmielu w jednym piwie trwa w najlepsze. Podwójne IPA, Imperialne IPA, Barley Wine'y, RISy srisy - tylko czemu jak się robi ciepło ja pytam?! Dlatego mocno podjarałem się, gdy nareszcie Pinta zapowiedziała lekkie piwo na lato. Mniej ucieszył mnie rodzaj fermentacji, bo z dolną mi ostatnio nie po drodze, ale jak będzie dobre piwo, to do drożdży nie mam uwag. A i że nowozelandzkimi chmielami chmielę ostatnio wszystko (włącznie z grodziszem), tym bardziej byłem pozytywnie nastawiony do pintowej nowości.

Oki Doki | Pinta | butelka

Oki Doki jest bardzo jasne, standard lagerkowy. Piana niestety też trzyma mocno korpolagerowy standard (jak widać na załączonym obrazku) - znika praktycznie zanim zdążyłem włączyć aparat i zrobić zdjęcie po nalaniu.

Szybki niuuuuuuuch - i jeżeli tutaj są jakieś nowozelandzkie chmiele, to muszę uwierzyć na słowo. Spodziewałem się czegoś bardziej w stronę Pacyfica, a przynajmniej podobnego parametrami Jankesa. W Oki doki natomiast zapachowo poza lekką słodowością i owocami tropikalnymi o intensywności na poziomie autosugestii nic specjalnie się nie dzieje. Po spróbowaniu jest wodnistość i mocno zalegająca żywiczno-trawiasta goryczka. Gdyby nie ona to w zasadzie nie miałbym zbytnio nic do powiedzenia, po prostu poprawny lager bez wad.

Ocena: 3/5

Pinta zapowiadała, że Oki Doki tyłków urywać nie będzie i słowa chłopaki dotrzymali. Oprócz fatalnej jednowymiarowej goryczki piwo jest absolutnie nijakie, chmiel nowozelandzki mam wrażenie, że jest głównie w składzie na etykiecie. A do kotła poszedł chyba tylko na goryczkę. Ogólnie piwo przypomina bardziej lekką i nijaką wersję Das IPA.

Rozumiem, że sesyjne piwo na lato nie musi urywać. Ba, niech będzie jak najlżejsze. Tylko że prawie 6,50 zyla za sesyjnego lagera, który niczym pozytywnie się nie wyróżnia, to rozbój w letni biały dzień (no powiedzmy wiosenny biały dzień jeszcze, chodziło o pogodę podczas rozboju). Także Robin Hoodom z Pinty tym razem podziękuję. Bojan Strażackie też nie urywa, a jest smaczny, lekki i za 3,50zł.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

 
Blog jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czy masz skończone 18 lat?

TAK NIE
Oceń blog