piątek, 16 stycznia 2015

Nosferatu na Sunset BLVD w Metropolis - przegląd piw z Browaru Raduga

W 2014 premiera goniła premierę, zanim się człowiek obejrzał narobiło się zaległości co nie miara (strach się bać co będzie w tym roku). Jedenastego grudnia premierę miało nowe piwo z browaru Raduga, czyli Sunset BLVD, a że miałem jeszcze w lodówce niewypitego Nosferatu i nieopublikowany materiał do Metropolis, postanowiłem w końcu ogarnąć dupsko i słowo o Radudze skrobnąć.

Browar Raduga to przede wszystkim dwóch piwowarów domowych z Warszawy: Rafał Gawryś i Andrzej Kiryziuk. Panowie, jeżeli wierzyć legendzie, zaczynali warzenie w domu, w piwnicy, w łazience (czyli nie mają łazienki w domu?), wannie (skoro nie ma łazienki, pewnie wanny w domu też nie mają), a nawet Saabie 900! Osobiście wolę 40 litrowy garnek, ale może w Saabie też się dobrze zaciera. Szło im dobrze, powygrywali kilka konkursów i postanowili w końcu wypuścić swoje dla piwa szerszej publiczności.

Browar Raduga to też zamiłowanie do starego kina - wszystkie etykiety nawiązują do klasyków kinematografii w mocno międzywojennym stylu. Osobiście kojarzą mi się z designem plakatów, które można było znaleźć na ścianach Rapture w Bioshock'u. Na razie może nie powalają projektami, ale ma to wspólny klimat i broni się nieźle.

Śmiem twierdzić, że etykiety wyglądają lepiej niż oryginalne plakaty ;)
Nazwę browar dzieli z radzieckim odpowiednika rakiety Tomahawk, czyli pociskiem manewrującym Raduga Ch-55. Podobno bardziej spodobała się twórcom sama nazwa, jako taka, niż są fanami rakiet do przenoszenia głowic jądrowych. Po rosyjsku znaczy "tęcza", ale niespecjalnie chętnie bym zobaczył takie Tęcze nad Polską. Swoją drogą ciekawe, czy nie ma tutaj jakiś ukrytych deklaracji - dwóch chłopów, Warszawa, tęcza... Przypadek? Mam taką nadzieję ;)


Browar Raduga to w końcu Witnica. Na razie kontraktowcy nie planują przenosin, chyba, że będą szukali dodatkowych mocy przerobowych, gdy piwo zacznie znikać z półek. Wypust jednej warki to 83 hektolitry, także aż tak szybko w sklepach nie zabraknie. I faktycznie, piwa są nieźle dostępne, po premierze dość szybko w Łodzi się pojawiają. A skoro już o piwach mowa...

Metropolis
Piwo w stylu American India Pale Ale, górnej fermentacji, pasteryzowane.
Ekstrakt 14,2%, alk. 5,7% obj., IBU 60
Cena: 7,40 zł (Piwne Rozmaitości, Łódź)
Skład: woda, słody: jęczmienny i pszeniczny, chmiele: Citra, Cascade, Tomahawk (czyli jednak odpowiedź na rakietę), Amarillo, Simcoe; drożdże Safale US-05.


Muszę przyznać, że akurat pierwsze piwo z Radugi jakoś w ogóle mnie nie zachwyciło. Aromat był słaby, trochę cytrusów, trochę mango, a wszystko okraszone niestety lekkim masełkiem. W smaku już było lepiej, goryczka solidna, nawet odrobinę ściągająca, podbudowa przyzwoita, natomiast nic zapadającego w pamięć. Do tego bardzo duże zmętnienie, którego tutaj nie powinno być. Pije się spoko, ale jak na debiut, Metropolis nie było czymś, co zachęcałoby mnie do czekania na następne piwa.

Ocena: 3/5

Nosferatu
Piwo w stylu Black India Pale Ale (lub Cascadian Dark Ale jak kto woli), górnej fermentacji, pasteryzowane.
Ekstrakt 14,1%, alk. 5,7% obj., IBU 60
Cena: 7,40 zł (Piwne Rozmaitości, Łódź)
Skład: woda; słody: jęczmienny i pszeniczny; chmiele: Citra, Mosaic, Centennial, Simcoe, Magnum; drożdże Safale US-05.


Księcia Ciemności, w przeciwieństwie do swojego kinowego pierwowzoru, klasykiem gatunku niestety też nazwać nie można. Piana jakkolwiek bujna przy nalewaniu, po kilku chwilach przypomina już niestety fryzurę Maxa Schrecka w filmie, czyli nie zostaje z niej prawie nic. W aromacie jest wyczuwalna żywica i owocowość pomieszana z gorzką czekoladą i kawą, pokryta warstwą lekkiego masełka. W smaku mocno palone i kwaskowe od ciemnych słodów (bardziej jak American Stout), ale ma za mało ciała i jest dość wodniste. Goryczka odpowiednia, grapefruit z palonymi akcentami. Całość nie zapada jednak w pamięć, ma potencjał, ale trzeba by tego krwiopijcę jeszcze wziąć na warsztat.

Ocena: 3,75/5

Sunset BLVD
Piwo w stylu Rye India Red Ale, górnej fermentacji, pasteryzowane.
Ekstrakt 16%, alk. 6,5% obj., IBU 70
Cena: 7,60 zł (Piwne Rozmaitości, Łódź)
Skład: woda; słody: jęczmienny, żytni, pszeniczny; chmiele: Amarillo, Mosaic, Citra, Simcoe; drożdże Safale US-05.


Gdy udało mi się trochę info od chłopaków przy okazji premiery Metropolis wyciągnąć, Rafał wspominał, że ich konikiem są piwa żytnie. Także do Sunset BLVD podszedłem z tym większym optymizmem. I muszę przyznać, że najnowsze piwo Radugi jest ich zdecydowanie najlepszym dziełem. Betonowa piana (jak to na życie), solidny aromat grapefruita i owoców tropikalnych mieszających się z odrobiną żytniej ostrości, karmelem ze słodów i żywicą chmielu w tle. W smaku... od razu mi się narzuciło, że piję Atak Chmielu. Piwo smakuje zaskakująco podobnie, jest za to bardziej gładkie i brakuje w nim obezwładniającej goryczki. Ale gdybym pił z zamkniętymi oczami, spokojnie mógłbym się pomylić. Co zdecydowanie zaliczam jako komplement. Na mój gust jak jest za mało żytnie, ale nadal to świetnie pijalne i smaczne piwo.

Ocena: 4,25/5

Na początku było słabiutko i jakoś nie wróżyłem Radudze świetlanej przyszłości. Widać natomiast, że piwowarzy uczą się na swoich błędach i wypuszczają coraz lepsze piwa. Także z niecierpliwością czekam na kolejny piwny klasyk kinematografii. Może by tak jakiś Potwór z Czarnej Laguny albo Czarnoksiężnik z Oz?

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
Blog jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czy masz skończone 18 lat?

TAK NIE
Oceń blog