wtorek, 14 października 2014

Piknik z Dzikiem z Browaru Gzub w gorczańskich okolicznościach przyrody

Piknik z Dzikiem
Piwo w stylu Saison, górnej fermentacji, niepasteryzowane, refermentowane.
Producent: Browar Gzub (Brasserie de Bastogne)
Ekstrakt 14,1%, alk. 6,1% obj., IBU 45
Cena: 8,90 zł (Dan-Rad, Łódź)
Skład: woda, słody: pilzneński, monachijski T.I, pszeniczny, Carablond, zakwaszający; chmiele: Warrior, Cascade, Amarillo; drożdże, skórka słodkiej pomarańczy.

Ostatnie podrygi polskiej złotej jesieni, wybraliśmy się więc niedawno poszlajać się po Gorcach. Takie niby to to nie góry, ale okazało się, że wcale nie było tak łatwo jak mogłoby się wydawać. 20-25 km dziennie przy różnicach od 400m do 1000-1300m n.p.m. robi jednak swoje.

Przygotowując się na wyjazd, zbierając sprzęt, oczywiście padło też na dobór jakiegoś sensownego piwa, które by można w górach spożyć. Przeglądałem, przeglądałem i trafiłem na jeszcze nieprzetestowaną butelkę Pikniku z Dzikiem z browaru Gzub. Jakkolwiek pikniku z dzikiem, czy właściwie czegokolwiek z dzikiem w górach mieć bym specjalnie nie chciał (może oprócz kwaśnicy), zaryzykowałem i zabrałem buteleczkę na wejście na Turbacz. Dodam, że nie byle jaką buteleczkę, bo jedną z 1969 z debiutanckiej warki specyfiku uwarzonego w belgijskim Brasserie de Bastogne.

Pogoda dopisywała, Turbacz zdobyty, kwaśnica w schronisku zaliczona, więc schodząc i mając jeszcze zapas czasu, postanowiliśmy zatrzymać się w urokliwym miejscu na Piknik z Dzikiem, licząc, że będzie to jedyny dzik na tym pikniku. Czy zawsze noszę szkło w góry? Tak. I niestety nie jest to jedyny zbędny balast, który tacham przeważnie w plecaku ;)



Na dzień dobry muszę pochwalić pianę - można ją praktycznie jeść łyżką. I to dosłownie - po wypiciu zostało w zasadzie tyle samo, ile było jej na początku. A nie spieszyliśmy się zbytnio, bo w perspektywie była reszta trasy.

Aromat saisona z amerykańskim chmielem zaskakująco dobrze komponuje się z zapachem lasu. Zwłaszcza, gdy masz już jakieś 15 kilosów w nogach :) Mocno owocowe, z dodatkiem cytrusów i świetnych przyprawowych fenoli. W smaku lekko już zdziczałe, pieprzne, ale zarazem niesamowicie rześkie, zbalansowane i pijalne.

Ocena: 5/5

Ambrozja i genialność w płynie. Jak mawia przysłowie - 0,33 na dwóch to mało (no, na trzech też nie za dużo). Czy ocena była zaburzona okolicznościami? Z pewnością. Ale nie jesteśmy sędziami, żeby siedzieć w dusznej sali, pogryzać macę i przepijać piwo wodą. W tych warunkach było to najgenialniejsze piwo jakie kiedykolwiek w plenerze wypiłem. Warto było tachać. Gratulujemy ekipie Gzuba (Grzyba?) debiutu, czekamy na więcej i częściej!

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

 
Blog jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czy masz skończone 18 lat?

TAK NIE
Oceń blog